Wyszukiwarka

Bezruch
Koncepcja: „Jakże kłopotliwa jest nienawiść bez wzajemności!” – Leszek Kumor
Fandom: Harry Potter, Czasy Huncwotów
Data opublikowania pierwszego postu: 18.11.2017r.
Główni bohaterowie: Regulus Black, Syriusz Black
Status: Nieskończone
Stara wersja: zobacz
Opis: Syriusz nie jest jednak typowym Ślizgonem: nie lubuje się w czarnej magii, nie marzy o zostaniu śmierciożercą, nie wygląda znaków wojny. Ba! On nawet nie wierzy w żadną wojnę, bo przecież ostatnia odeszła razem z Grindelwaldem i powinna zgnić wraz z nim w czeluściach Nurmengardu.
Regulus z jednej strony bardzo kocha swojego brata i przymyka oczy na jego nieślizgońskie zagrywki, z drugiej jednak nie potrafi udawać, że wszystko jest w porządku. Regulus wie, że nic nie jest w porządku, że coś dziwnego dzieje się między Ślizgonami i ma to związek z Tym, Którego Imię Jeszcze Wolno Wymawiać.
O tym, jak złe decyzje, źli przyjaciele i zła krew potrafią doprowadzić człowieka do destrukcji.


| 01. |
zacznij czytać wyjdź
Non omnis moriar
Koncepcja: „Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie (Poza grobem)” – Horacy
Fandom: Harry Potter, Czasy Huncwotów
Data opublikowania pierwszego postu: 6.07.2016r.
Data opublikowania ostatniego postu: 3.10.2016r.
Główny bohater: James Potter
Status: Zakończone
Opis:
Alternatywa. Lord Voldemort wygrywa pierwszą wojnę i przejmuje Ministerstwo razem ze swoimi śmierciożercami. Społeczeństwo składa się w większości z czarodziejów czystej krwi i nielicznych półkrwi, którzy sobie na to zasłużyli. W tej nieprzyjemnej rzeczywistości żyje też James Potter, urzędnik Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami, który stara się okiełznać swoją nie-do-końca-nieżywą aurorską paranoję. Problem w tym, że aurorem jest się już na zawsze.

Pisane na potrzeby Wakacyjnego Wyzwania Literackiego na Mirriel.

zacznij czytać wyjdź
White Rabbit
Koncepcja: „Your magic white rabbit has left it's writing on the wall” – Egypt Central
Muzyka: White Rabbit Egypt Central, Looking Glass Hypnogaja
Fandom: Naruto, przyszłość
Data opublikowania prologu: 11.03.2013r.
Główny bohater: Christopher Thomas Redeyes
Status: Nieskończone
Opis:
Chris Redeyes w gruncie rzeczy ma nieskomplikowane życie. Ojciec zarabia na niego, siostra gotuje i robi drugie śniadanie, matki nie ma, więc nie zrzędzi, by posprzątał pokój, miłuje swojego PSa nad życie i jest popularny wśród dziewczyn. Ot, zwykły student drugiego roku medycyny, bez zmartwień.
A nie, zaraz, ma jedno. Dość niepozorne, przyszło do niego któregoś razu całe zakrwawione, uśmiechnięte i niebieskookie. Najgorsze jest jednak to, że nazywa się Uzumaki i całkiem nie ma poszanowania dla nowego Assassin's Creeda.

zacznij czytać wyjdź
Fanfiction
Tytuł: Pies ogrodnika
Data powstania: 30.01.2014r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główni bohaterowie: Regulus Black, James Potter
Opis:
Krótka miniaturka o zauroczeniu Jamesa Pottera do młodszego z braci Black, Regulusa, i tego konsekwencjach.
Tytuł: Nakrycie dla nieznajomego
Data powstania: 11.12.2014r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główni bohaterowie: Syriusz Black, James Potter
Opis:
Typowo świąteczna miniaturka o tym, że James ma brata, a ten brat brata, który nie jest bratem Jamesa. W skrócie.
Tytuł: Śmiertelny pocałunek
Data powstania: 8.04.2015r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główni bohaterowie: Regulus Black, Peter Pettigrew, James Potter
Opis:
Alternatywna historia Regulusa Blacka, w której ważną rolę odgrywa James Potter i Peter Pettigrew.
Tytuł: Odbicie
Data powstania: 27.06.2015r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główni bohaterowie: Regulus Black, Black Syriusz
Opis:
Bracia Black bardzo chcieli poznać swoich rodziców i znaleźć między sobą podobieństwa do nich, gdy byli młodzi. Z biegiem czasu niektóre rzeczy się zmieniły.
Tytuł: Wąż
Data powstania: 16.09.2015r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główny bohater: Black Syriusz
Opis:
Dość psychologiczne podejście do osoby Syriusza Blacka i tego, co w nim siedzi.
Tytuł: Narkotyk
Data powstania: 1.09.2015r.
Fandom: Harry Potter, czasy Huncwotów
Główny bohater: Black Regulus
Opis:
Jak zmarnować sobie życie w ciągu jednego szlabanu. Nie poleca, Regulus Black.
wyjdź
Miniaturki
Tytuł: Styczeń
Data powstania: 19.01.2013r.
Główni bohaterowie: Styczeń
Opis:
Styczeń jeszcze nie wytrzeźwiał po urodzinach Sylwestra, które wyprawiła dla niego Grudzień i nie kojarzy zbyt wielu faktów, które ktoś chce mu przekazać.
Tytuł: Dawno temu w Nałęczowie...
Data powstania: 5.03.2011r.
Główni bohaterowie: Brzoza, Bolesław Prus
Opis:
Brzoza jest duchem drzewa i mieszka w Nałęczowie, gdzie poznaje dwóch wybitnych, polskich poetów. Postanawia uprzykrzyć im życie.
Tytuł: Królestwo Anglii
Data powstania: 7.08.2011r.
Główni bohaterowie: Carlisse, Nuadha
Opis:
Wassex zostało zaatakowane przez Wilhelma I Zdobywcę i jego synów. Najstarszy z nich, Carlisse, porywa księżniczkę Cassandrę dla siebie. A przynajmniej tak mu się wydaje.
Tytuł: Łatka
Data powstania: 8.09.2013r.
Główni bohaterowie: Latie
Opis:
Każdemu zdarza się zaspać do szkoły. Nawet Łatce.
Tytuł: Paleta
Data powstania: 1.03.2014r
Główny bohater: Samael
Opis:
Samael tworzy paletę błękitów, przypisując każdy z nich do osób lub zjawisk.
Tytuł: Jak zabiłam moją współlokatorkę...
Data powstania: 24.12.2016r.
Główna bohaterka: Barbara/Żaneta Gruszecka
Opis:
Historia młodej dziewczyny, która właśnie zaczyna pracę w korporacji i przeprowadza się do „wielkiego” miasta ze swojej małej, zaściankowej wsi.
wyjdź
Inne
Fandom: Harry Potter
Pani Black: Pani Black
Powidok: I. Dym, II. Protokoły i rozkazy
Śmiech diabła: Jeden, Dwa, Trzy
Własne:
Awers i Rewers: Ledira, Safiel
Niekompletni: Niekompletni, Kiedy ojcowie wracają
Wodyn: Første
Opis:
Każda z zamieszczonych obok historii jest w stanie zawieszenia, niektóre nawet wiecznego. Są to pomysły, które realizowałam spontanicznie, bez głębszego ich przemyślenia, wtedy, gdy miałam trochę więcej wolnego czasu i nie potrafiłam go sobie zagospodarować. Wszystkich gorąco zachęcam do zapoznania się z nimi i wymierzenia mi solidnego kompniaka w cztery litery, by część faktycznie skończyć (szczególnie „Panią Black”, „Powidok” i „Niekompletnych”. Och, „Niekompletnych” to ja sama chcę doprowadzić do końca!). Wiecie, zawsze lepiej zostawić komentarz, a nuż sobie przypomnę o moich dawnych miłostkach...
wyjdź

Akinese – (niem. akinezja) bezruch, całkowite odrętwienie. W stanie tym człowiek nie odczuwa ani bólu, ani strachu.
Wikipedia

Moje prywatne podwórko pełne lepszych i gorszych tworów. Tych, które powinny ujrzeć światło dzienne oraz tych, które miały siedzieć głęboko w odmętach szuflady, ale nie wyszło.

Strony

Featured Posts

Popularne posty

Teraz czytasz:
[BEZRUCH] Bonus #1 W krainie dzikich węży

To się mogło zdarzyć, ale nie musiało,

czyli krótka opowieść o tym, jak James znalazł się między wężami


Po miażdżącej wygranej nad Gryfonami i imprezie powitalnej, na której obaj Blackowie byli noszeni na rękach, stało się coś dziwnego. Oczywiście, wszyscy dalej byli pod wrażeniem, że Syriusz, który przecież przez tyle lat stronił od Quidditcha i wszystkiego, co z nim związane, zdobył aż osiemdziesiąt punktów. Niczyjej uwadze nie uszedł też fakt, że Regulusowi udało się pokonać Jamesa Pottera i złapać znicza tuż przed nim (sam fakt, że James zdecydował się grać na pozycji szukającego, wywołał niemałe poruszenie). Jednak wydarzeniem, o którym się mówiło długo po tym, była całkiem inna sytuacja. 
Późnymi wieczorami w Pokoju Wspólnym zbierali się wszyscy jego mieszkańcy, by odrabiać zadania domowe, czytać książki, pić gorącą herbatę i trochę poplotkować przed snem. 
Barty Crouch przesunął zaklęciem dwa duże stoły pod okno, postawił na tym bliżej ściany fotel, a przed nim kolejny stół i uśmiechnął się sam do siebie. Ślizgoni, których pozbawił owych mebli, nie przebierali w słowach na temat jego zachowania, ale byli to tylko gówniarze, więc jedno złe spojrzenie i krótka zabawa różdżką później, a już ich nie było.
Siedzący przy kominku Regulus Black rzucił mu zaciekawione spojrzenie.
Brunet, nic sobie z tego nie robiąc, dalej przemeblowywał Pokój Wspólny. Przed wcześniejszą konstrukcją, podłokietnikami do niej, ustawił dwie kanapy równolegle do siebie, a między nimi jedno samotne krzesło. Tym razem Ślizgoni, siedzący aktualnie na tych meblach, spojrzeli na niego jak na człowieka niespełna rozumu i dalej rozważali, czy mądrze byłoby dalej zostać na miejscach. 
Tym razem to Lucas Avery posłał Barty'emu zaniepokojone spojrzenie i odchrząknął nerwowo.
Całe przedstawienie jest już przygotowane. Brakuje tylko aktorów, pomyślał Crouch i z szerokim uśmiechem na twarzy wszedł na postawione przy oknie stoły po czym usiadł na przygotowanym dla siebie fotelu. Z torby wyjął mały, drewniany młoteczek, który transmutował wcześniej z Merlinowi winnej nogi od krzesła i stuknął nim raz w blat. Słysząc, że wydaje odpowiedni dźwięk, uderzył trzy razy, dużo mocnej.
— Sąd publiczny Domu imienia Salazara Slytherina rozpoczyna swoje posiedzenie — ogłosił uroczystym tonem. — Na salę wzywa poszkodowanego, Regulusa Arcturusa Blacka, oraz oskarżonego, Kaiusa Septimusa Greengrassa.
Cały dom zaniemówił. Siedzący najbliżej Adam Brown podjął nawet próbę ściągnięcia Croucha z fotela i zaprzestania robienia z siebie widowiska, ale Barty ani myślał mu na to pozwalać. Odsunął go tylko nogą od siebie i spojrzał poważnie na Kaiusa.
— Nie możecie zorganizować tego przedstawienia gdzie indziej? — Severus Snape nawet nie krył niechęci w swoim głosie, spojrzeniu i wyrazie twarzy.
— Jest to niemożliwe, panie Snape, gdyż pan Greengrass dopuścił się zbrodni, która mogła odbić się na całym Domu i musi zostać osądzony w otoczeniu świadków.
Słysząc to, węże zainteresowały się na tyle, że część z nich podeszła bliżej. Regulus, cały czas zezując na Barty'ego, podszedł i usiadł na kanapie po prawej stronie, jak najbliżej stołu. Kaius, zachęcany bardziej przez kolegów, niż z własnej woli, usiadł naprzeciwko niego w tym samym miejscu. 
— Dobrze więc. Ja, Bartemiusz Crouch, będę przewodził dzisiejszej rozprawie. — Odchrząknął dramatycznie. — Pan Kaius S. Greengrass jest oskarżony o sabotaż szkolnej drużyny Slytherinu, uściślając, zniszczenie prywatnej miotły pana Regulusa A. Blacka, co, według świadków, miało go uczynić niezdolnym do wzięcia udziału w najbliższym meczu. Czy zgadza się pan z zarzutami? — zapytał uprzejmie.
Kaius tylko prychnął pod nosem, założył nogę na nogę i odpowiedział pewnym siebie głosem:
— Nie zgadzam się. 
— W takim razie sąd ogłasza pięciominutową przerwę, by obaj panowie mogli znaleźć wśród współdomowników swoich przedstawicieli. — Stuknął raz w blat.
— Zamierzam reprezentować sam siebie — odpowiedział melancholijnie Regulus, krzyżując ręce na piersi i mierząc Kaiusa nieprzychylnym wzrokiem.
— Ja także.
— W takim razie postępowanie przeciwko panu Greengrassowi zostaje wznowione. Sąd prosi na salę pierwszego świadka, Syriusza Oriona Blacka, brata poszkodowanego.
W Pokoju Wspólnym zapanowała cisza. Ślizgoni rozejrzeli się po sobie i wszystko wskazywało na to, że akurat na dzisiejszy wieczór Syriusz się gdzieś wybył, dopóki jeden z młodszych Ślizgonów nie zdzielił poduszką jakiegoś niewidocznego dla nich kształtu na kanapie stojącej pod przeciwległą ścianą. Momentalnie też wychyliła się zza niej ciemna czupryna niezadowolonego, zaspanego Syriusza. Młody, dzielny wąż już miał dostać opiernicz, gdy błyskawicznie wskazał w ich stronę, zwracając uwagę starszego Blacka.
Barty odchrząknął.
— Sąd ponownie wzywa Syriusza Blacka na świadka. 
Syriusz miał bardzo zabawną minę, ale mimo wszystko podszedł do postawionego dla niego krzesła i usiadł na nim z miną, jakby nie wiedział, czego się spodziewać. Regulus, gdy ten na niego spojrzał, kiwnął mu tylko głową, co znaczyło mniej więcej tyle, by robił dobrą minę do złej gry.
— Proszę się przedstawić Wysokiemu Sądowi, powiedzieć, co pana łączy z poszkodowanym i czym pan się zajmuje.
— Tak całkiem poważnie? — upewnił się.
— Jak najpoważniej.
Kiwnął głową.
— Nazywam się Syriusz Orion Black, jestem starszym bratem Regulusa i obecnie kończę siódmy rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. 
— Jest pan zobowiązany mówić prawdę i tylko prawdę przed Sądem publicznym Domu imienia Salazara Slytherina. Z uwagi na to, że jest pan spokrewniony z poszkodowanym, może pan wstrzymać się od składania zeznań. Czy chce pan skorzystać z tego prawa?
— Super poważnie, Barty. To znaczy, Wysoki Sądzie. — Odkaszlnął, by zamaskować śmiech. — Nie, zamierzam zeznawać. 
— Dobrze. Proszę nam więc powiedzieć, co robił pan jedenastego września bieżącego roku, w dniu, w którym pan Greengrass dopuścił się domniemanego zniszczenia miotły pańskiego brata?
— Wracałem do lochów, gdy usłyszałem dwie szepczące osoby. Naturalnie, schowałem się i podsłuchałem ich rozmowę. Kaius i jego siostra rozmawiali o mnie i moim bracie, a na sam koniec panna Greengrass stwierdziła, że żałuje, że pomogła Kaiusowi zniszczyć miotłę Regulusa — odpowiedział spokojnie.
— Co zrobił pan później?
— Powiedziałem o wszystkim Regowi. Dowiedziałem się też, że miał iść z panną Greengrass na... spotkanie po treningu i obaj domyśliliśmy się, że ona miała robić najpierw za pocieszycielkę, gdy Kaius miał zmieszać Rega z błotem na treningu, a później gdzieś go wywlec, gdzie mogliby zaatakować go większą grupą. Ustaliliśmy, że im na to nie pozwolimy i ostatecznie wyszło tak, że to oni uciekali przed nami, a nie na odwrót.
— Z kim pan ustalił, że nie pozwoli, by pańskiemu bratu stała się krzywda? — Barty udał, że zapisuje coś na nieistniejącej kartce papieru i z powrotem spojrzał na Syriusza.
— Ustaliłem to z moimi przyjaciółmi – Jamesem Potterem, Remusem Lupinem i Peterem Pettigrew – bez konsultacji z moim bratem. Regulus wiedział tylko tyle, że ma pójść razem z panną Grenngrass, a ja się wszystkim zajmę.
— Sprzeciw. — Kaius wstał, patrząc na Syriusza nienawistnym wzrokiem. — Wysoki Sądzie, świadek kłamie.
— Na jakiej podstawie pan tak twierdzi, panie Greengrass?
— Moja siostra faktycznie przyszła do nas z Regulusem, ale to nie było umówione spotkanie. Co więcej, Regulus Black przez cały czas zachowywał się tak, jakby wiedział, co się zaraz stanie, więc musiał mieć wcześniej informację od brata. Ze strony Blacków była to całkiem zaplanowana akcja, podczas której Regulus obraził moją siostrę. Żądam rekompensaty. 
— Proszę usiąść, panie Greengrass. Panie Black. — Barty zwrócił się bezpośrednio do milczącego Regulusa. — Zgadza się pan ze słowami oskarżonego?
— Niezupełnie, Wysoki Sądzie. — Reg wstał i poprawił marynarkę, patrząc w stronę zebranych w pokoju Ślizgonów. — Chciałbym przybliżyć najpierw całą sprawę, by wszyscy dobrze zrozumieli, w czym leży rzecz. W tym roku mój całkowicie roztrzepany brat — Tu spojrzał na Syriusza karcącym wzrokiem, na co on uśmiechnął się tylko szeroko. — zapomniał mundurka szkolnego, a znając naszą profesor McGonagall, nie przeszłoby to bez echa. Pożyczył owy mundurek ode mnie, po czym, pod wpływem chwilowego impulsu, zaciągnął mnie do powozu, w którym jechali także jego koledzy. Kaius Greengrass wyciągnął z tego błędne wnioski, jakobym sympatyzował ze szlamami i zdrajcami krwi, co jest oczywistą nieprawdą i postanowił mnie za to „ukarać” na swój sposób, niszcząc moją miotłę i próbując mnie wystawić na pośmiewisko przed drużyną. 
— Ale jednak miałeś miotłę. — Kaius wszedł mu w słowo. — Identyczną jak twoja, a z tego co wiem, jest tylko jedna osoba w szkole, która posiada taki model. No dalej, Regulusie, pochwal się, od kogo ją pożyczyłeś.
— Panie Greengrass. — Barty uderzył kilka razy młotkiem o stół. — Proszę nie odzywać się nieproszonym. Z uwagi jednak na ważną sprawę, którą poruszył pan Greengrass, podtrzymuje pytanie – panie Black, skąd wziął pan miotłę?
Regulus uśmiechnął się tylko lekko, patrząc na Barty'ego i odpowiedział pewnym siebie głosem:
— Od jedynej osoby w Hogwarcie, która ją posiada. Od Jamesa Pottera. 
Po Pokoju Wspólnym przeszło mnóstwo szeptów, które w końcu przerodziły się w głośne rozmowy, które ucichły dopiero wtedy, gdy Barty kilkukrotnie uderzył młotkiem o stół.
— Proszę o ciszę! Dziękuję. Panie Black, więc podejrzenia pana Greengrassa nie były takie bezpodstawne – zadawał się pan ze zdrajcami krwi i był pan z nimi w na tyle przyjaznych stosunkach, by pan Potter pożyczył panu swoją miotłę. Jak pan to wyjaśni?
— Wysoki Sądzie, ja się w tej sprawie pragnę wypowiedzieć. — Syriusz uniósł dłoń. Barty pozwolił mu, kiwając potwierdzająco głową. — Gdy dowiedzieliśmy się z Regulusem, że jego miotła została zniszczona, oczywiste, że potrzebował jakiejś na zastępstwo. Widzi Wysoki Sąd, nie chcieliśmy w nasze prywatne sprawy mieszać reszty drużyny, więc postanowiłem, że pomogę i poprosiłem Jamesa, by pożyczył mojemu bratu miotłę na ten jeden mecz z uwagi na to, że były identyczne. James nie był do tego przekonany, on i mój brat nie przepadają za sobą, ale zrobił to głównie dla mnie.
— Co więcej — wtrącił się Regulus i zaczekał, aż Barty i jemu zezwoli mówić. — To właśnie wtedy ustaliliśmy, że w zamian za miotłę, mój brat zagra w meczu przeciwko Gryffindorowi, w którym, czego nie trzeba przypominać, zdobył aż osiemdziesiąt punktów, a James Potter zgodził się wystartować na pozycji szukającego, a ja go ostatecznie pokonałem. Więc można powiedzieć, że, będąc zmuszonym przez pana Greengrassa, przyczyniłem się do wygranej Slytherinu tym jednym posunięciem. Ktoś jest przeciw?
Nikt się nie zgłosił.
— Panie Black, to moja kwestia — powiedział Barty, ale nie wyglądał na złego. — Proszę powiedzieć nam, co było po tym, jak pożyczył pan miotłę od pana Pottera?
— Oczywiście. Przyszedłem na trening, a później wraz z panną Greengrass wybraliśmy się do Trzech Mioteł, skąd zaprowadziła mnie ona pod Wrzeszczącą Chatę, gdzie czekał na mnie pan Greengrass w towarzystwie pana Flinta i pana Mulsona. Po dość nieprzyjemnej wymianie zdań całą czwórką mnie otoczyli. Panna Greengrass stwierdziła, że obaj z moim bratem ośmieszamy Slytherin, zadając się ze szlamami, więc przypomniałem jej, że w zeszłym roku jej to wcale nie przeszkadzało, gdy umawiała się z Syriuszem.
Stojąca pomiędzy Ślizgonami Harmies zarumieniła się ze wstydu i sztyletowała wzrokiem plecy Regulusa.
— Nie wiedziałem, co to za dźwięki dochodzą z Wrzeszczącej Chaty i kto za tym stoi, ponieważ bardziej zajęty byłem unikaniem ataków panny Greengrass.
— Wysoki Sądzie. — Kaius aż wstał ze swojego miejsca i był blady ze złości. — Pan Black ubliżał publicznie mojej siostrze, insynuując jej nieprzyzwoite rzeczy. Nic dziwnego, że zareagowała w ten a nie inny sposób. Nie mieliśmy w planach atakowania go. Żaden z nas nie rzucił w stronę Blacka żadnego zaklęcia.
Regulus zacisnął usta. Syriusz też nie był zadowolony, ponieważ w tej kwestii Kaius miał rację i zwyczajnie przechylał szalę w swoją stronę. Rzucił szybkie spojrzenie Regulusowi, który nadal mierzył się z Kaiusem wzrokiem.
— Chcę wezwać na świadka Jamesa Pottera.
Zdanie zawisło w Pokoju Wspólnym między Ślizgonami. Wszyscy, łącznie z Bartym, Kaiusem i Syriuszem, patrzyli na Regulusa jak na szaleńca, ale on dalej pozostawał spokojny.
— Czy jest konieczne, panie Black, wzywanie świadków spoza Slytherinu? — Crouch wolał się upewnić, przerywając nieprzyjemną ciszę.
— Wysoki sądzie, poza mną, moim bratem, rodzeństwem Greengrass, Flintem i Mulsonem były jeszcze trzy inne, całkowicie postronne osoby, które pomagały mojemu bratu, ale nie stały po mojej ani Kaiusa stronie, więc chcę wezwać na świadka najbardziej obiektywną z tych osób.
— W takim razie Sąd zarządza przerwę, póki świadek, James Potter, nie dotrze na miejsce — ogłosił Barty i uderzył młotkiem w stół.
Obaj bracia w milczeniu szli przez korytarz, starając się robić to jak najciszej, by nie sprowokować nieprzyjemnego woźnego. Syriusz co chwilę zerkał na Regulusa, sprawdzając czy jego twarz nadal jest śmiertelnie poważna, ale od wyjścia z lochów nic się nie zmieniło. Weszli po schodach na szczyt wieży Gryffindoru i podeszli do portretu Grubej Damy. 
— Hasło?
— Witam piękną panią. — Syriusz uśmiechnął się szarmancko i ukłonił przed portretem. — W tym świetle wygląda pani doprawdy olśniewająco.
Gruba Dama zachichotała za cicho, zawstydzona i ukryła pół twarzy za wachlarzem.
— Och, schlebia mi pan, panie...?
— Black — odpowiedział za brata Regulus i też uśmiechnął się zniewalająco. — Syriusz i Regulus Blackowie, do usług.
— Więc co was, moi drodzy, sprowadza w me skromne progi? — zapytała, wachlując się pośpiesznie i spoglądając na nich spod rzęs. Widzieli jej czerwone rumieńce bardzo dokładnie.
— Widzi pani, musimy się pilnie skontaktować z Jamesem Potterem, gdyż tylko on może pomóc mojemu bratu — powiedział z przejęciem Syriusz, a Regulus zrobił nawet załamaną minę i westchnął żałośnie nad swym losem. — To sprawa życia i śmierci, więc przychodzimy do pani z gorącą prośbą, by wpuściła nas pani na dosłownie sekundę do wieży Gryffindoru. Inaczej to się skończy fatalnie dla mojego ukochanego brata! — zakończył dramatycznie Syriusz, nawet przykładając nadgarstek do czoła.
— Błagamy, by pomogła nam pani w tych ciężkich chwilach, a nigdy nie zapomnimy o pani poświęceniu — zapewnił gorliwie Regulus i gdyby nie wydało mu się to zbyt sztampowe, uklęknąłby na jedno kolano.
Na pewno przekonałoby to Grubą Damę do złamania regulaminu, ale i bez tego wstrzymała dech, słysząc te płynące prosto z serca błagania. Zakryła oczy dłonią i powiedziała załamującym się tonem:
— Idźcie!
Blackowie bez chwili wahania weszli do środka i dopiero teraz przyszło zwątpienie, gdy cały pokój Gryffindoru spojrzał na nich w głęboki szoku. Przybierając bardzo poważne miny, rozejrzeli się po zebranych i z zawodem odkryli, że Jamesa nie było wśród nich.
— Szukamy Jamesa Pottera. Gdzie go możemy znaleźć? — Regulus podparł ręce na biodrach, patrząc na wszystkich wyniosłym wzrokiem. Miał nadzieję, że nie widzą tego, jak źle mu z tym, że znajduje się właśnie tam, gdzie się znajduje.
— Jest w dormitorium, ale co wy tu... ?
— Później, Mary — przerwał jej Syriusz, ręką nakazując milczenie dziewczynie i obaj z Regulusem poszli w stronę schodów, po których chwilę wcześniej zszedł jakiś Gryfon. Odprowadził ich jak najbardziej zdziwionym spojrzeniem.
Weszli po schodach i złapali jakiegoś biednego pierwszaka, który, całkiem przerażony obecnością Ślizgonów w wieży, wskazał im odpowiednie drzwi. Regulus zapukał, starając się być uprzejmym i jednocześnie wiedząc, że wejście do sypialni Jamesa Pottera mogłoby się źle odbić na jego zdrowiu psychicznym, gdyby zobaczył zbyt wiele.
Drzwi otworzył im, na całe szczęście, sam James.
— Cześć, Rogacz! — Syriusz uśmiechnął się rozbrajająco, widząc minę przyjaciela, który chyba nie do końca połączył jeszcze wątki i zastygł ze wzrokiem wbitym w niego. — Masz wolny wieczór? Jesteś nam potrzebny.
James spojrzał na Regulusa, na niego i ostatecznie uniósł brwi, widząc przed sobą Regulusa.
— O co chodzi? 
— Pójdziesz z nami do Pokoju Wspólnego Slytherinu, Potter — odpowiedział spokojnie Reg, trzymając ręce w kieszeniach.
Spojrzenie, które James posłał Syriuszowi, mówiło wszystko.
— Spokojnie, stary, bez żadnych haczyków. Tylko ubierz się cieplej, bo tam to jest dość chłodno.
Sytuacja zakrywała na abstrakcyjną i James nie miał co do tego żadnych wątpliwości. Po jednej swojej stronie miał spokojnego, wyjątkowo wyluzowanego Syriusza, a z drugiej milczącego i poważnego Regulusa. Żaden z nich się nie odzywał. Nawet na niego nie patrzyli tylko, w co nadal nie mógł uwierzyć, faktycznie prowadzili go do Pokoju Wspólnego Slytherinu.
Niby Syriusz mówił, że to nic takiego, gdy wyprowadzano go z wieży, a Mary rzuciła się mu na ratunek, ale co do tego James nie był przekonany. To było gniazdo węży i nawet jeżeli pojedynczo były dość nieagresywne i dało się z nimi współpracować, co gdy są wszystkie razem?
Odchrząknął, zwracając na siebie ich uwagę.
— Po co jestem właściwie potrzebny tam na dole? — zapytał, przerywając ciszę.
Bracia spojrzeli po sobie i nagle wydali się Jamesowi bardziej podobni niż byli w rzeczywistości. Ostatecznie Syriusz tylko się uśmiechnął i wzruszył ramionami, a Regulus westchnął. Spojrzał przelotnie na Jima i dopiero wtedy się odezwał:
— Idziemy na sąd, Potter. W sprawie mojej miotły — wyjaśnił zwięźle.
W momencie, w którym mózg Jamesa odmówił dalszej współpracy, zeszli schodami do lochów i weszli w korytarz prowadzący do Pokoju Wspólnego Slytherinu. Z uwagi na jego rozmiary, Blackowie szli przed nim prawie stykając się ramionami, a jego naszła dziwna myśl, że to ostatnia okazja, by odwrócić się na pięcie i zwyczajnie uciec.
Jednak James był dzielnym i odważnym Gryfonem, do tego żądnym przygód, więc stanął wraz z braćmi przed kamienną ścianą, zdecydowany, że zniesie cokolwiek, co stanie się po przekroczeniu progu Pokoju Wspólnego Slytherinu.
Wąż rzeczny jest niebezpieczny — powiedział Syriusz, a przejście przesunęło się, ukazując swoje wnętrze w pełnej okazałości.
Pierwsze, co rzuciło się Jamesowi w oczy (oprócz zielonego koloru) to ogrom tego pomieszczenia. Było naprawdę ogromne, z szeregiem kanap ustawionych w małych skupiskach przy dwóch kominkach stojących naprzeciw siebie i stolikami, począwszy od takich malutkich, kawowych, na normalnych, potężnych stołach kończąc. Ściany były pokryte ornamentową tapetą, na którą padało światło z ciężkich, kryształowych żyrandoli. Na ścianie po lewej stronie od wejścia były wejścia do dormitoriów, ale wyglądało na to, że wszyscy Ślizgoni skupili się przy dziwnej konstrukcji ze stołów i fotela.
Gdy weszli do środka wszystkie pary oczu zwróciły się w ich stronę. Faktycznie, było tutaj chłodniej niż w innych częściach zamku, ale doszedł do tego jeszcze chłód spojrzeń jakimi obrzucili go Ślizgoni. 
Podszedł wraz z Regulusem i Syriuszem do krzesła stojącego między dwoma kanapami. Reszta węży już się stamtąd ulotniła do tego momentu i tylko obtoczyli tą małą scenę niczym sępy. Syriusz polecił mu siąść na krześle, a sam usiadł razem z Regiem na kanapie po lewej stronie Jamesa. Na tej po prawej siedział Kaius Greengrass.
Do stołu podeszło dwóch Ślizgonów, którzy utworzyli „schodek” z dłoni, po którym wszedł Barty Crouch w dziwacznej peruce i usiadł na postawionym tam fotelu i odchrząknął, robiąc bardzo poważną minę. Uderzył młotkiem o stół i spojrzał Jamesa.
— Rozprawa w sprawie domniemanej zbrodni Kaiusa S. Greengrassa przeciwko Regulusowi A. Blackowi zostaje wznowiona. Niech świadek się przedstawi i powie Wysokiemu Sądowi, co łączy go z poszkodowanym. 
James poczuł się jeszcze bardziej nie na miejscu niż wcześniej. Rzucił szybkie spojrzenie Syriuszowi, ale ten tylko puścił mu oczko i tyle było z niego pożytku. Postarał się więc usiąść wygodniej na krześle (które samo w sobie było naprawdę solidne, a poduszka miękka i sprężysta) i spojrzał całkiem poważnie na Barty'ego.
— Nazywam się James Charlus Potter, jestem ścigającym w drużynie Gryffindoru i jestem na siódmym roku w Hogwarcie. Poszkodowany jest bratem mojego przyjaciela, Syriusza Blacka.
— Czy jest pan spokrewniony lub spowinowacony z poszkodowanym?
— Można tak powiedzieć. — James zmarszczył brwi. — Moja matka jest siostrą dziadka Syriusza i Regulusa. 
Barty zamrugał, robiąc dziwną minę. Ostatecznie stwierdził:
— Więc nie jest pan spokrewniony z poszkodowanym. Rozumie pan, że za składanie fałszywych zeznań grozi kara? — zapytał, splatając ze sobą palce.
— A co to za kara? 
— Nie chce się pan dowiedzieć — odpowiedział szybko Crouch, mrużąc oczy. — Proszę powiedzieć Wysokiemu Sądowi, co robił pan jedenastego września, dzień przed zapowiedzianym treningiem Ślizgonów. 
— Razem z Łapą i Glizdogonem poszliśmy do lochów, by poszukać wolnej klasy. Mieliśmy obgadać coś dla nas bardzo ważnego, a tam mało kto chodzi, więc przemknęliśmy się bez problemu, ale okazało się, że już ktoś tam jest. Schowaliśmy się we wnęce i nasłuchiwaliśmy. Okazało się, że to Kaius ze swoją siostrą rozmawiali o tym, że niby Reg to jest taki jak Syriusz, że się z nami zadaje, że mugolaki będą miały pierwszeństwo w przyjęciu do Hogwartu i takie tam pierdoły — wyjaśnił zwięźle. — Wszystko to oczywiście gówno prawda, bo Księciunio to nas nie znosi, a Łapa to faktycznie wypada przy nim, jakby był adoptowany. — Spojrzenie, które posłał mu Syriusz, oddawało całe oburzenie, które czuł teraz Black i przesyłało niewerbalną wiadomość „Rogacz, nie jesteśmy już przyjaciółmi!”
James widział, jak Barty walczy z uśmiechem, który chciał wkraść się na jego usta po tym, gdy zobaczył niezadowoloną minę Syriusza. Zamiast tego odchrząknął, chociaż brzmiało to bardziej jak parsknięcie, i zapytał:
— Co stało się dalej?
— Łapa zapytał mnie, czy pożyczę miotłę Księciu, a ja powiedziałem, że bez problemu. Jak przyjdzie i mnie o nią poprosi osobiście. — Wymienili razem z Bartym uśmiechy, gdy Regulus prychnął na samo wspomnienie. — O dwudziestej obaj pojawili się punktualnie pod schodami wieży Gryffindoru, a Książę, z bólem wypisanym ma twarzy, zapytał czy pożyczę mu mojego Nimbusa. Do tego użył jeszcze słowa proszę i nawał mnie po imieniu, takie tam. — Zatoczył ręką okrąg w powietrzu, a Regulus posłał mu tak nienawistne spojrzenie, jakie posyła się tylko najgorszemu wrogowi. — No i niech sobie Wysoki Sąd wyobrazi tę sytuacją. Byłbym człowiekiem bez serca, gdybym w swojej wspaniałomyślności nie pożyczył mu tej miotły, ale musiałem postawić warunek, by nie było tak łatwo. Łapa miał zagrać w meczu przeciwko Gryfonom, do czego faktycznie doszło. Syriusz coś tam brąchał, że omawiamy takie rzeczy bez niego, ale ostatecznie wyszło z korzyścią dla Slytherinu, nie? 
— Wysoki Sąd nie ma więcej pytań do świadka. Czy strona oskarżająca ma jakieś pytania? — Barty zwrócił się bezpośrednio do Regulusa, który wstał, naprawdę niezadowolony z tego, co James powiedział i zasztyletował go spojrzeniem. 
— Owszem. — Podszedł do Jamesa. — Panie Potter, brał pan udział w, nazwijmy to żarcie, który spotkał pana Greengrassa i jego towarzyszy, prawda?
— To prawda. Uciekali, aż się za nimi kurzyło.
— Czy potwierdza pan to, że pan Greengrass zarzucał mi, że jestem miłośnikiem sz... mugolaków? — poprawił się, gdy Syriusz przy wszystkich kopnął go w łydkę. 
— Potwierdzam. Blondaś stwierdził jeszcze, że pewnie sprawia ci to jakaś przyjemność. Ja nie wiem, o jakich nieprzyzwoitych rzeczach on myśli, ale nie ładnie tak komuś narzucać swoich fetyszy. 
Tym razem to Regulus walczył z tym, by się nie uśmiechnąć do Jamesa, a siedzący za nim Greengrass poczerwieniał ze złości. Tylko Syriusz zaczął się jawnie śmiać, ale przestał po tym, gdy Barty zwrócił mu uwagę, że zakłóca rozprawę. 
— Też nie rozumiem, jak to działa, panie Potter. Może jednak pan sięgnąć pamięcią do tego momentu i zacytować przed Wysokim Sądem, co powiedziałem o mugolakach w tamtym momencie? Jestem pewien, że pan to pamięta.
Tym razem to James sztyletował wzrokiem Regulusa, a wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie. Już nie był pogodny, a wściekły. Wszystkie mięśnie twarzy miał napięte, a brwi ściągnięte nad oczami.
— Powiedziałeś Kaiusowi, cytując, że w ich żyłach płynie szlam — zaczął chłodnym tonem. — A później mi powiedziałeś, że to abstrakcyjne, ale i tak nie uważasz ich równymi czarodziejom czystej krwi. 
— Dziękuję, panie Potter. Wysoki Sądzie, nie mam więcej pytań — stwierdził i chciał wrócić na swoje miejsce, ale teraz to Syriusz opierał się łokciem o podłokietnik i uśmiechał do niego. Regulus, unosząc brew, usiadł obok niego. 
— Panie Greengrass, ma pan jakieś pytania do światka? 
— Mam, Wysoki Sądzie. — Kaius wstał i podszedł do Jamesa, obrzucając go niechętnym spojrzeniem. — Panie Potter, czy potwierdza pan to, że pan Black, podczas tamtego spotkania, ubliżał mojej siostrze? 
— Spotkaniem to bym tego nie nazwał — wyznał James. — Książę mówił o ich związku. Że Harmies wcześniej twierdziła, że Łapa jest dżentelmenem i takie jakieś inne pierdoły. No bo ona powiedziała, że oni, Syriusz i Regulus, to psy, więc Reg jej odpowiedział, że w tamtym roku spałaś z tym psem i nic ci nie było, czy coś takiego. — Jim wzruszył ramionami.
— Jak Wysoki Sąd słyszał, świadek przyznał, że pan Black insynuował mojej siostrze nieprzyzwoite rzeczy.
James chciał wtrącić, że to nie były żadne insynuacje, bo Syriusz faktycznie z nią sypiał, ale spojrzenia, jakie posłali mu dwaj Blackowie, jasno mówiły o tym, by w tym momencie się zamknął i nie pogrążał sprawy. Może nawet sam Syriusz żałował w tym momencie, że mu o tym powiedział w zeszłym roku.
W takim wypadku Jim zamilkł i przygotował się na kolejne pytanie. 
— Sam pan twierdził, że nic pana nie łączy z panem Blackiem, oprócz tego, że zna go pan poprzez jego starszego brata. Ale to kłamstwo — stwierdził bardzo pewny siebie Kaius.
— Nie rozumiem.
— Zaprzeczy pan, że na pana drugim roku, gdy pan Regulus Black dopiero zaczynał swoją naukę w Hogwarcie, przyjaźnił się pan z nim i nawet graliście razem w Quidditcha?
Jamesa zamurowało. Nigdy nie sądził, że ktoś wyciągnie coś takiego i to przed całym Slytherinem. Kątem ok zauważył lekko spanikowane spojrzenie, które posłał mu Regulus i sam nie wiedział, jak się do tego odnieść. Poruszył się niespokojnie.
— Znaczy, graliśmy razem w Quidditcha... — zaczął, ale Kaius mu od razu przerwał.
— Czy nie przyznał pan wtedy, że pan Black lata wyjątkowo dobrze na miotle?
— Tak, ale...
— A czy zaprzeczy pan temu, że dzielił się pan z panem Blackiem słodyczami w przerwach między zajęciami?
— Nie, ale dawałem je też...
— Jak sam Wysoki Sąd słyszy, pan Potter przyznał się do tego, że coś go jednak z panem Blackiem łączy, chociaż na samym początku się tego wyparł. W takiej sytuacji...
— Stop! — James aż podniósł się ze swojego krzesła. — Sprzeciw, czy co tam chcecie! Przecież on manipuluje faktami! — zarzucił Kaiusowi. — Ok, racja, gdy Syriusz przedstawił mi Rega, starałem się z nim dogadać, ale tylko dlatego, że był młodszym bratem mojego najlepszego kumpla! Graliśmy razem z Quidditcha ponieważ, że Syriusz to zaproponował i owszem, powiedziałem mu, że jest niezły, po czym dodałem, że ja i tak jestem lepszy, przez co się pokłóciliśmy. A tymi żabami częstowałem wszystkich, bo dostałem ich całą paczkę, ludzie! — zakończył zbulwersowany. — Gdyby to Regulus mnie poprosił o Nimbusa, pewnie bym się nad tym nawet nie zastanawiał i mu go nie dał, ale to brat Syriusz i nie ważne, jak aroganckim dupkiem jest, będę go znosił — wyznał. — Do tego nie trzeba dorabiać żadnych teorii spiskowych, tak?
— Panie Potter, proszę usiąść. — Głos Barty'ego był cichy i spokojny, jakby sam Crouch nie był pewien, czy James znowu nie wybuchnie. Stojący za nim Ślizgoni też przestali wymieniać się uwagami i patrzyli na niego w ciszy. Usiadł niechętnie. — Jakieś pytania do światka?
— Nie, Wysoki Sądzie, nie mam więcej pytań. — Kaius wrócił na swoje miejsce i założył ręce na piersi. 
— Panie Potter, proszę usiąść obok pana Blacka.
James bez słowa usiadł obok Regulusa i oparł łokieć na podłokietniku. Podparł brodę ręką i zagapił się w dywan, chcąc uspokoić nerwy. Trochę go poniosło. Siedzący nieopodal Syriusz przyglądał się Jimowi ze zmartwioną miną, ale gdy Regulus zaproponował mu zamianę miejsce, pokręcił przecząco głową i też utkwił wzrok w podłodze. Sam Reg, czując się niekomfortowo między nimi, spojrzał na Barty'ego, niemo prosząc go, by jak najszybciej zakończył proces.
— Wysoki Sąd wzywa na świadka pannę Harmies Greengrass. — Blondynka wyszła z tłumu Ślizgonów i usiadła posłusznie na prześle, składając od razu ręce na podołku. Spojrzała prosto na Barty'ego. — Proszę się przedstawić.
— Nazywam się Harmies Ann Greengrass i jestem ścigającą w szkolnej drużynie Slytherinu. Oskarżony to mój brat bliźniak.
— Chce pani skorzystać z prawa do wstrzymania się od zeznań?
— Chcę. 
Barty podrapał się po policzku i ręką pozwolił jej odejść. Sytuacja rozwinęła się trochę inaczej niż myślał, chociaż nie mógł powiedzieć, że nie było ciekawie, ponieważ został zaskoczony. Głównie przez Kaiusa, który wyciągał rzeczy o których o sam nie pamiętał i przez Jamesa, który zareagował wyjątkowo gwałtownie. 
Wstał, a wraz z nim powstali też siedzący. Spojrzał po całym pokoju.
— Sąd publiczny Domu imienia Salazara Slytherina orzeka, że pan Kaius Greengrass i panna Harmies Greengrass są winni sabotażu szkolnej drużyny Slytherinu, jakim było zniszczenie miotły pan Regulusa Blacka. Oskarżeni nie potwierdzili w żaden sposób swoich domysłów, przez co zostają skazani na noszenie majtkowego różu na głowie przez okres tygodnia w zawieszeniu na dwa. Sąd orzeka także, że pan Regulus Black, za spiskowanie z Gryfonami, zostaje skazany przy okolicznościach łagodzących na noszenie majtkowego różu przez okres jednego dnia. Jego brat, pan Syriusz Black, za zadawanie się ze zdrajcami krwi...
— Wysoki Sądzie. — Niespodziewanie, do całego procesu wtrącił się Antonin Dołohow, który wyszedł przed szereg i stanął tuż przy krześle dla świadków. — Składam sprzeciw.
— Tak, panie Dołohow? — Barty zamrugał. W najśmielszych wyobrażeniach nie sądził, że wciągnie Antonina do tej zabawy.
— Może i Syriusz zadaje się ze zdrajcami krwi, ale to dzięki nim Regulus miał miotłę, a później on sam zagrał w meczu, gdzie, przypominam, zdobył osiemdziesiąt punktów, chociaż jego stan zdrowia nie sprzyjał grze w deszczu ze śniegiem i przy porywistym wietrze. Uważam, że powinny tutaj nastąpić okoliczności łagodzące, ponieważ Syriusz, ostatecznie, zawsze jest po stronie Domu i nigdy nie ukrywał tego, z kim sympatyzuje, a my nie integrowaliśmy, więc nie możemy go też za to skazać.
Wszyscy, a przede wszystkim Syriusz, patrzyli na Antonina zszokowani, że ten cichy, ponury chłopak wygłosił taką przemowę i to na rzecz kogoś innego. Łapa przyglądał mu się w ciszy, totalnie oniemiały. Nawet James, który ogólnie nie przepadał za Ślizgonami, był zaskoczony solidarnością Dołohowa.
Barty, po raz drugi, walczył z cisnącym się na usta uśmiechem. Widać kogoś jednak lubił ten mrukliwy Rosjanin.
— Wysoki Sąd zgadza się z panem Dołohowem i odsuwa wszelkie zarzuty wytoczone przeciwko panu Syriuszowi Blackowi. Niniejszym zamyka także rozprawę. — Uderzył młotkiem o stół. — Proszę się rozejść.
Jedynie Kaius, Harmies i Regulus zostali zatrzymani, by z godnością przyjąć swoje kary. James od razu ruszył do wyjścia, nawet nie patrząc za siebie, póki nie zatrzymała go czyjaś dłoń, która znalazła się niespodziewanie na jego ramieniu. Obejrzał się i natrafił na zatroskane spojrzenie jasnych oczu Syriusza. Łapa nie miał w nawyku patrzeć na niego w ten sposób, więc Jim poczuł się źle z tym wzrokiem. 
— Wybacz, że tak wyszło. — Black wsadził ręce do kieszeni. — To miał być żart, ale widać Kaius jest dupkiem mimo to.
— To ja powinienem cię przeprosić. Za to co mówiłem o Regulusie — wyznał niechętnie, drapiąc się po głowie.
Syriusz pokręcił tylko rozbawiony głową. 
— Jeżeli już miałbyś kogoś przepraszać, to właśnie Rega. Poza tym, od zawsze wiedziałem, że za sobą nie przepadacie i czekałem tylko na moment, w którym któryś z was przyzna się do tego jako pierwszy. Daj spokój, Rogacz. Reg to mój brat, ale to nie znaczy, że koniecznie musisz go lubić.
— Och, kamień z serca, Łapo!
Zaśmiali się obaj i w tym momencie kamienna ściana przesunęła się, wpuszczając do środka samego Horacego Slughorna we własnej osobie. James zdębiał. No to teraz zaczną się tłumaczenia, co on właściwie robił między Ślizgonami po ciszy nocnej.
Profesor, owszem, był zaskoczony jego obecnością, ale szybko wyszukał w tłumie osób głowy Bartemiusza Croucha i zawołał go ze schodów, machając przy tym ręką:
— Panie Crouch! Przyniosłem dla pana sok z czyrakobulwy, o który pan prosił.
— Profesorze, już za późno. Wymyśliłem inną karę. — Barty uśmiechnął się dobrotliwie do opiekuna swojego domu, wskazując mu na trójkę poszkodowanych, kórzy mogli pochwalić się teraz okropnie różowym odcieniem włosów. Chyba tylko Harmies wyglądała z nim w miarę dobrze.
— Tak mi przykro, panie Crouch, że nie dałem rady przyjść wcześniej. Ale jaki jest werdykt? — zapytał mimo wszystko pogodnym głosem Slughorn, zezując w stronę poszkodowanych i chichocząc pod nosem.
— Skazałem Kaiusa i Harmies na tydzień, za sabotaż, a Regulusa na jeden dzień za spiskowanie za plecami Slytherinu. Uważa profesor, że to sprawiedliwa kara?
— Ja bym ich skazał na co najmniej dwa tygodnie za szkody pieniężne, które ponieśli Blackowie, a pana Blacka na trzy dni za to, że o niczym mnie nie powiadomił — odpowiedział jak najbardziej poważnie profesor, a spojrzenia, jakie posłali mu Kaius z Harmies, mroziły krew w żyłach. — Ale tak też jest dobrze, panie Crouch. Jestem z pana dumny.
— Dziękuję. — Barty kiwnął głową i odszedł w stronę Lucasa Avery'ego.
— A pan, panie Potter? Jak panu podobał się proces? — Slughorn przeniósł wzrok na Jamesa.
— Eee... był bardzo realistyczny i, cóż, całkowicie nie spodziewałem się, że będę brał udział w czymś takim — przyznał. — A jaka miała być kara z tym sokiem? — Zerknął niepewnie na słoik, który nauczyciel trzymał w rękach.
— A wie pan, takie tam nasączenie języka kłamcy jedną czy dwoma kroplami. Na tyle, by język spuchł, pokrył się bolącymi pęcherzami, ale po kilku godzinach by to zniknęło — wyjaśnił profesor tonem, jak gdyby mówił o pogodzie. James przełknął ślinę. — Czemu pan pyta?
— Z ciekawości. — James uśmiechnął się sztucznie, ukazując zęby i usłyszał za sobą cichy śmiech Syriusza.
Slughorn kiwnął głową.
— Gdy będzie pan wracał do Pokoju Wspólnego i natrafi pan na jakiegoś nauczyciela lub pana Filcha, proszę im powiedzieć, że to ja pana zatrzymałem.
James aż wstrzymał powietrze z zaskoczenia.
— Dziękuję, profesorze.
— Nie siedźcie zbyt długo. Jutro chce was wszystkich widzieć na zajęciach. Kaiusie, Harmies, Regulusie – was przede wszystkim — zaznaczył profesor. — Dobrej nocy.
— Co to było? — zapytał od razu Jim, gdy tylko ściana zasunęła się za Slughornem. Syriusz uniósł brew.
— No Ślimak.
— Ale jakiś dziwny.
— E tam, wydaje ci się. Dla Ślizgonów zawsze jest taki. — Black machnął ręką. — Ale może jeszcze wrócić i wtedy będzie już niezadowolony z tego, że dalej tutaj jesteś. Do jutra, Rogacz. 
Łapa uścisnął go mocno na pożegnanie. James zdążył rzucić jeszcze spojrzeniem nad ramieniem przyjaciela na Pokój Wspólny Ślizgonów i zatęsknił za ciepłym, czerwonym kolorem własnego. 
Jeszcze nim dobrze wyszedł usłyszał radosny głos Łapy:
— Reggie, do twarzy ci w tym kolorze.
— Oj, zamknij się, Syriuszu!
Będąc już na korytarzu, wybuchnął śmiechem i wrócił spokojnie do wieży Gryffindoru, nadal nie wierząc w to, w czym brał udział. Zdecydowanie, Ślizgoni byli szaleni.
Skoro to bonus, mogę Was zanudzić troszkę swoją paplaniną :D Zazwyczaj tego nie robię, bo nigdy nie wiem, co napisać, ale nadeszła w końcu odpowiednia pora, by wygłosić krótką przemowę.
Jak tytuł wskazuje, ta historia miała prawo się zdarzyć (czemu nie, to Hogwart, tam wszystko jest możliwe), ale jest jedna rzecz, która się nie zgrywa – Reg i Jim nie ustalili, że James będzie grał na pozycji szukającego. Zostało to zmienione na potrzeby tego małego bonusa, by jakoś wywyższyć zwycięstwo Ślizgonów (w końcu rok wcześniej przegrali tylko dziesięcioma punktami!). Ale tak między nami, ja tam nie wiem, jakie układy i układziki mają na boku Regulus z Jamesem, więc kto wie, czy w Bezruchu też się nie dogadali?
Mam nadzieję, że przynajmniej trochę Was rozweselił ten tekst, chociaż nie był śmieszny przez cały czas (człowiek chce pisać parodie i mu nie wychodzi. W głowie to zawsze jakoś tak durniej wygląda, ja nie wiem...) i nie mielibyście nic przeciwko, gdybym czasem, dla odstresowania, wrzucała temu podobne gniotki ;)
Pozdrawiam, Niah.

10 komentarzy
+ + + + + + + + + +

10 komentarzy

  1. O rany, to chyba najdziwniejsza rozprawa sądowa, o jakiej czytałam (chyba jedyna rozprawa sądowa, o jakiej czytałam, ale ciii). Całkiem przyjemny ten bonus i faktycznie kilka razy się uśmiechnęłam (w ogóle dzisiaj mam taką pompę z Internetów…), szczególnie pod koniec. Fajnie, że nawiązywałaś do wydarzeń z opowiadania, chociaż samego meczu już nie pamiętam (nagły napad sklerozy).
    Padłam, gdy czytałam o karze… Lol, przefarbowanie włosów na majtkowy róż jest zbyt okrutne! I jeszcze Slughorn, który wpada z pomocą i eliksirem (kto by pomyślał, że tam takie układy z Bartym?), ale Syriusz chrapiący na kanapie prawie wygrał rozdział. Prawie, bo James zrobił takie show, że wszystko opada.
    Jeżeli o mnie chodzi, jestem jak najbardziej za takimi dodatkami w przyszłości – miło rozluźniają i dostarczają dużo zabawy ;).
    Pozdrawiam ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta rozprawa sądowa to tak w ramach oglądania wpadek z planu Suits. Natchnęły mnie :D Tak w ogóle to ten tekst przeleżał pół roku na dysku, jak on to zrobił?
      Nawiązanie w sumie dość luźne, a tego meczu jeszcze nie było (na razie był jeden, który odbył się rok wcześniej), ale był już wspomniany! Więc nic nie zapomniałaś ;)
      Kara musiała być surowa i zapaść w pamięć! Chociaż dalej nie mogę wyobrazić sobie ich w tym kolorze na głowie, ale w Hogwarcie później musiała iść z tego pompa xD
      (Slughorn by odmówił pomocy swoim ukochanym Wężom? Gdzie tam :D)
      Kurde, Gryf pośród węży, jasne że zrobił show :D Pytanie tylko, czy pozytywne czy nie... Na pewno go zapamiętają na długo.
      Cieszę się, że się podobało ;D Ale te bonusy będą takie chyba około-quidditchowe, bo z tego największa pompa leci. Ale zobaczymy jak to będzie w przyszłości.
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    2. Kurka, przypomniałaś mi, że jestem sezon (albo pół) do tyłu ze Suits, a skończyło się tak fajnie, no!
      Aaa, czyli jeszcze nie jest ze mną tak źle :D. Wszystko twoja wina, bo pocięłaś akcję w czasie!
      (Nigdy nie wiadomo - węże takie podstępne :P)
      Dla mnie mogą być i o quidditchu, czemu nie.

      Usuń
    3. Ja stanęłam w połowie czwartego i stoję :D Bo się zebrać nie mogę, kurde. Pewnie znów obejrzę wszystko na raz.
      To było zaplanowane. Inaczej przy pierwszej lepszej zaćmie bym się zacięła i porzuciła (jak to zawsze bywało :<). A Bezruch chcę dokończyć.
      (No co ty :D „Wierz mi, jestem Ślizgonem” – nie widziałaś jeszcze tego hasła? xD)
      No to dobrze :D
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    4. Żebym to ja wiedziała, gdzie stanęłam... To było gdzieś przy zimowym finale z tego roku, ale który to sezon?
      Wiem, żarty sobie stroję, ale na kogoś trzeba zwalić.
      (Nie widziałam, nie zaufałabym :P - brzmi podejrzanie ^^)
      Byle nie slash (tak, wiem, jestem okropna).

      Usuń
    5. jak zimowy finał, to został ci piąty sezon cały, bo od wakacji wychodzi :)
      No tak, zawsze to jest wina autora :D Ale ja też tak myślę.
      (tak w temacie zaufania i Ślizgonów nie tylko http://marauders4evr.tumblr.com/post/119948648422/why-should-i-trust-you ten post dobrze wygląda na panelu tumblra, tutaj musisz sobie niestety otworzyć gifcie i przeczytać tekst :D)
      Nie, bonusy slashami nie będą. W ogóle, wyniosę się z bloga ze slashami potterowskimi :< Mam już kącik, anonimowy całkiem, tam będę rzucać pederastami!
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    6. Właśnie tak myślałam, że ostatni sezon, tylko nigdy nie wiem, kiedy oni zaczynają nowy, a kiedy jest to tylko druga połówka starego.
      (Hehe - dooobre! Prawie zawsze Ślizgoni mieli najlepsze teksty, podejrzana sprawa - czyżby mieli tam agentów O.O?)
      Oj no, mam nadzieję, że to nie moja wina - marudzę tak sobie na nie i marudzę, pewnie już ci się znudziło słuchać. Pederaści z HP zrobili mi dzień xD.

      Usuń
    7. Te sezony to jakoś dziwnie są rozłożone :< Nie lubię, gdy serial jest rozbity na dwie pory roku. Co to ma w ogóle być!?
      (No pewnie, że mają wszędzie swoje wtyki :D)
      Trochę Twoja :D Ale też chcę sobie po prostu puścić wodze fantazji i popisać jakieś grupie rzeczy na innym koncie (ostatnio dziewczyny mi powiedziały, że zakładały, że jestem agentem od Sierżanta und Sapera i zgłosiłam się na oceniającą, by infiltrować tajną grupę na fb, więc kurde, muszę sobie trochę głupot nawywijać na innym koncie, bo ludzie mi jakieś teorie spiskowe dorabiają xD).
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń
    8. No właśnie! Przez te udziwnione sezony, nigdy nie wiem, który sezon mam zobaczyć, chlip.
      ...buuu. Skoro masz dwa konta, masz dwie osobowości - taka prawda xD. (Legendarny SuS i tajna grupa na fb przyprawiają mnie o niekontrolowane wybuchy śmiechu - Internety oszalały.)

      Usuń
    9. A najgorsze jest , jak z roku na rok się nagle zmieni data premiery! @.@ To już w ogóle umarł w butach (tak mi się w tym roku przytrafiło i muszę czekać do stycznie :< No sorry)
      W internetach na pewno :D (zdecydowanie)
      Pozdrawiam, Niah.

      Usuń

© Niah | Akinese | Technologia blogger | helplogger, Rinne Lesair, FontAwesome, GraphicalThought